Co nowego na BWL:
-
Odwiedź nasz [kanał IRC]! Dostępny jest poprzez WWW lub przy użyciu standardowego oprogramowania.
| Oddam życie za Hordę |
| Wpisał Reffan | |
| Sobota, 19. Lipiec 2008 23:22 | |
|
Odetchnąłem świeżym powietrzem, wiał lekki wietrzyk, słońce zaś przyjemnie ogrzewało. Przyjrzałem się memu toporowi, by dojrzeć tam swą zieloną twarz odbitą w wypolerowanej stali, twarz naznaczoną bliznami - pozostałościami po poprzednich bojach. Znów rozejrzałem się wokół, ilu nas było? Nie wiem, może setki, może tysiące... Wszyscy jednak wyglądalismy podobnie, topory w dłoniach, krwistoczerwone naramienniki z kolcami, i rogaty szyszak na głowie.
Od razu przypomniała mi się ta ludzka dziewczyna która pomogła naszemu wodzowi. Jak ona się zwała? Tanetha? Ta...Taretha! Tak. Wódz nazywał ją Tari, nie wiedzieć czemu. Thrall mówił że jest piękna... Mnie się nie podobała ani trochę, nieduże to to, ze włosami jakby ze złota, wcale to chyba mięśni nie miało. I ona miałaby urodzić silnego, zdrowego wojownika? Nie sądze. I nie urodzi. Często widzę przed oczyma naszego wodza, spoglądającego na jej głowę, leżącą tuż przed jego stopami. Po policzku splywały mu krople wody, Thrall nazywał to łzami. Mówił też że pojawia się to, gdy ktoś jest bardzo przygnębiony. Nie wiem czemu ma to służyć, ja gdy jestem przygnębiony nie wylewam wody oczami. Ludzie nazywają nas barbarzyńcami, choć tak nie do końca wiem co to znaczy, nazywają nas też dzikusami, potworami... Lecz kto tu jest bardziej dziki, bardziej potworny? Ja nigdy nie odciął bym głowy swojej kobiecie, i nie rzucił jej ku swojemu przeciwnikowi. Co miał znaczyć ten gest? Nie wiem. Wielu rzeczy nie wiem.
|







Gdzie podziały się czasy gdy walczyliśmy czym chcieliśmy? Tak bardzo upodobniliśmy się do ludzi... Czy to źle? Nie wiem. Spojrzałem na naszego wodza, Thralla, jakby oczekując od niego odpowiedzi. Siedział na swym wilku, patrzac w dal przed siebie. Widział ich, ludzi. Podziwiałem go, mimo że ludzie zniewolili go i zadali mu wiele krzywdy, nie nienawidził ich, nie nakazywał zabijać dzieci i kobiet, wręcz zabraniał tego. Dlaczego był dla nich tak litościwy? Tego nie wiem. Sam nazywał to miłosierdziem. Miłosierdzie... Dziwne słowo, tak dziwnie brzmiące, dziwnie obce i bliskie zarazem. Wydaję mi się że ma to coś wspólnego z miłością, taaak... To znaczyło, że kochał ludzi? Zastanawiające... Lecz czy ludzie okazali by nam miłosierdzie? Zapewne nie, zarżneli by nasze dzieci jak dzikie świnie... Dlaczego tak bardzo nas nienawidzą? Jest to kolejna rzecz której nie wiem. Może się nas boją? Zapewne tak.