Co nowego na BWL:
-
Odwiedź nasz [kanał IRC]! Dostępny jest poprzez WWW lub przy użyciu standardowego oprogramowania.
| Deadmines |
| Wpisał Jcdx | |||
| Czwartek, 04. Październik 2007 01:19 | |||
|
WSTĘPDrogi graczu jesli tu zajrzałeś, oznacza to że prawdopobnie calkiem niedawno rozpoczales swoją przygodę z grą World of Warcraft po stronie Alliance i zamierzasz odwiedzic po raz pierwszy obszar gry zwany instancją lub dungeonem. W ponizszym przewodniku postaram się opisać kolejne kroki w Deadmines jak i pewne zagadnienia związane ze sposobem, w jaki można sobie radzic w takich miejscach. Jeśli napotkasz tu jakieś nie znane Ci pojęcia, zerknij do naszego [słowniczka]. Istotne informacje
PoczątekJuż w tunelach przed portalem prowadzącym do środka instancji możemy spotkać pierwszego minibossa - Foremana Thistlenettle'a. Mozna go znaleźć w jednym z bocznych korytarzy w towarzystwie sporej ilości nieumarłych przeciwników. Pokonanie Foremana pozwala zaliczyć quest [Oh Brother...]. Z zabijanych szkieletów i zombie wypadają[Miners' Union Cards], trzeba zebrać 4 takie karty, aby zakończyć quest [Collecting Memories]. Podążając dalej korytarzami oznaczonymi na mapce docieramy do portalu i wchodzimy do ąrodka instancji. Rhahk'Zor
Sneed
Gilnid
Ukryty okręt
...Mr. SmiteMr. Smite to rosły tauren, który w połączeniu z wcześniej wspomnianymi Defiasami może byc dość kłopotliwy. Najlepszym rozwiązaniem jest jak najszybsze pozbycie się piratów, a dopiero później walka ze Smitem, przede wszystkim dlatego, że kiedy ma już malo punktów hp zaczyna zadawać podwójne obrażenia. Używa takze co jakis czas ogłuszenia, które działa na cale party, a Smite w tym czasie biegnie do skrzyni, żeby zmienić broń. Istnieje teoria, że ogłuszający atak następuje w momencie, kiedy Mr. Smite ma 60% a później 30% życia i jeśli tuż przed tym momentem to my go ogłuszymy juz nie wykona swojego ataku. Z tego bossa wypada jedna z najlepszych broni dostępnych na tym poziomie. Ciasteczko ;) (Cookie)
Captain GreenskinNa najwyższym pokładzie wachtę pełni sam Kapitan Greenskin. Krąży on wokół nadbudówki wraz z dwoma kompanami. Na jego straży jest jeden mob czarujący i jeden walczący bronią białą. Jeśli mamy w grupie maga zamienia on czarującego przeciwnika w owcę, tank atakuje kapitana, a reszta grupy pozbywa się drugiego strażnika. Następnie rozprawiamy się z owcą i na koniec zostawiamy sobie Greenskina. Łupy z kapitana są już naprawdę cenne. Podczas calej walki nie wolno nam pod żadnym pozorem zbliżać się do kabiny w której przebywa ostatni przeciwnik i główny cel naszej wyprawy - Edwin VanCleef. Edwin VanCleef
GJ allDobra robota (good job) czyli to, co powinniscie powiedzieć do swoich kompanów z grupy, jeśli cała wyprawa obyła się bez większej ilości wipe'ów i kłótni o zdobycze. Właśnie skonczyliście byc moze Wasz pierwszy instance. Delikatnie ostrzegam, ze jeśli nie bylo w Waszej grupie graczy bardziej doświadczonych nie wszystko mogło pójść tak gładko, jak w tym opisie. Nie należy się jednak tym zrażać, tylko zebrać byc może inną grupę, wymienić niektóre klasy i spróbować ponownie. Po 2-3 razie większość rzeczy pójdzie juz na pewno gładko i bez wiekszych wpadek. Źyczę wszystkim samych niebieskich dropów i żadnych wipe'ów. SkrótyPrzynajmniej w 3 miejscach instancji można się pokusić o pewne przyspieszenie wyprawy. Wszystkie są oznaczone na mapkach. Skrót pierwszy: tuż po wejściu do kopalni, ale jeszcze przed portalem przechodzimy w pewnym miejscu po kładce. Mozemy z niej zeskoczyć, jest to jednak o tyle ryzykowne, że można spaść na głowę przechodzącemu patrolowi i jakiemuś pracujacemu w pocie czola górnikowi, a ani jedni ani drudzy nie mają w zwyczaju przebaczać nam takich rzeczy. Skrót drugi: po zniszczeniu armatą wejscia do jaskini z okrętem możemy uniknąć oczyszczania całego pomostu prowadzącego do trapu ze Smitem, przepływając po prostu pod wodą. Musimy jednak płynąć dość głęboko, ponieważ inaczej możemy zwrócić na siebie uwagę mobów stojących na pomoscie. Skrót trzeci: Kiedy pokonaliśmy juz Mr. Smite'a i stoimy przed wyborem czy w lewo do Cookiego, czy w prawo do kapitana. Mozemy pójsc w lewo i po pokonaniu Cookiego nie wracamy, tylko idziemy dalej ku dziobowi. W tym miejscu trzeba bardzo uważać, żeby nie wpaść do wody, ponieważ na naszej drodze leży sterta skrzyń i trzeba je ominąć skacząc. Oszczędza nam to konieczności czyszczenia prawej strony statku. Co z kogo i jak często
mapa instancji ![]() -- by Beawolf
|







Naszym pierwszym celem jest dotarcie do pierwszego bossa - Rhahk'Zor'a. Po drodze będziemy mieli do pokonania dość wiele nie-elitarnych mobów - Defias Diggers oraz kilkoro elitarnych Defias Overseers, oraz Defias Wizards. Ci pierwsi walczą wręcz, a drudzy mogą nas razić z dystansu kulami ognia. Należy jak najszybciej pozbyć się magów, bo ich fireballe potrafią siać spore spustoszenie. W związku z tym, że mamy do czynienia z humanoidami trzeba pamiętac o pewnej bardzo istotnej sprawie - otóż przeciwnicy tego typu prawie zawsze w momencie, gdy pozostało im już niewiele życia zaczynają od nas uciekać. Jesli nie zachowaliśmy dostatecznej ostrozności lub walczyliśmy zbyt blisko następnej grupy musimy się liczyć z tym, że uciekinier zawoła kolegów na pomoc. Dobrym zwyczajem jest więc wyznaczyć na początku kogoś, kto będzie pilnował, żeby uciekąjacy nie odbiegł za daleko. Po pokonaniu dość długiego korytarza wypełnionego po brzegi niekoniecznie przyjaznymi nam postaciami dotrzemy do Rhahk'Zora. Pamiętajmy o tym, aby zrobic rebuff, oraz upewnić się, że wszyscy wiedzą co mają robić. Następnie zabieramy się za naszego pierwszego poważnego bossa. Nie stoi on w jednym miejscu, tylko chodzi po linii prostej w swoim pomieszczeniu. Będzie nam to pomocne, ponieważ towarzyszą mu 2 addy - po jego lewej i prawej stoją w miejscu Defiasi. Najlepiej jest więc wyciagnąć go z pomieszczenia w momencie, kiedy będzie najbardziej oddalony od swej ochrony. Rhahk'Zor jest prosty do pokonania, uderza mocno, ale bardzo wolno. Zwykle wypada z niego zwykła broń dwuręczna. Raczej rzadko może to być magiczny (zielony) topór. Kiedy tylko uporamy się z bossem otworzą się umieszczone za nim wrota. Na podobne drzwi będziemy natykali się jeszcze kilka razy i za każdym będą one strzeżone przez bossa. W chwili, gdy kiedy otworzymy te pierwsze, co jakiś czas zaczną spawnować się za nami patrole złożone z coraz większej ilości elitarnych mobów. Przemieszczają się one wzdłuż korytarzy, dlatego trzeba nieustannie sprawdzać, co mamy za plecami. Nie dopilnowanie tego najczęściej konczy się wipem.
Naszym kolejnym celem będzie goblin Sneed na Shredderze. Tuż po przekroczeniu pierwszej bramy staniemy na rozwidleniu tuneli. Warto na chwilę zajrzeć do tego po lewej, ponieważ na jego koncu możemy spotkac tzw. rare moba (rzadkiego moba) - Górnika Johnsona (Miner Johnson). Johnson pojawia sie tam mniej wiecej raz na 5 wejść do Deadmines. Jeśli będziemy mieli szczęście może z niego wypaść nawet niebieski przedmiot. Jesli odwiedziliśmy juz Johnsona wracamy do rozwidlenia i idziemy w prawo ku następnemu bossowi - Sneedowi. Jak jego poprzednik ten również znajduje się w wiekszej jaskini, a za nim są drzwi, które otworzą się dopiero po jego śmierci. Będziemy musieli poradzić sobie z 2 problemami - pierwszy polega na tym, że w sali z bossem biega całkiem sporo elitarnych goblinów i trzeba naprawdę ostrożnie wyciągac je na korytarz i zabijać po nie więcej niż 2 na raz. Gobliny trudne nie są, ale mają jeden wyjatkowo irytujacy atak - rzucają młotkami i mogą przewrócić i ogłuszyć na kilka sekund naszą postać (level nie ma znaczenia). Zalecane jest całkowite oczyszczenie tego miejsca przed walką ze Sneedem.
Jesli jest wsród nas paladyn, może on znaleźć przy ciałach goblinów Whitestone Oak Lumber - przedmiot potrzebny do questu The Test of Righteousness. Przy wyciąganiu kolejnych mobów uważajmy na Sneeda, który chodzi w swoim Shredderze po określonej trasie. Kiedy jest już "czysto" dochodzimy do drugiego problemu jakim jest sam boss. Właściwie jest ich dwóch, ponieważ porusza się on w Shredderze czyli swego rodzaju goblińskim odpowiedniku mecha. Na poczatku to właśnie z tą maszyną musimy walczyć. Kiedy tylko padnie, zaczynamy walkę z samym Sneedem. Ważne jest, żeby wszyscy o tym wiedzieli. Shredder jest mobem mechanicznym i nie działają na niego pewne ataki, ale można go kontrolować uzywając Gnomish Universal Remote. Jeśli mieliśmy quest Underground Assault pamiętajmy aby wziąść z ciała goblina Gnoam Specklesprocket.
Po przejściu bramy znajdującej się za poległym juz Sneedem oczyszczamy krótki korytarz i dochodzimy do zamkniętych drzwi, które możemy otworzyc już sami. Wchodzimy do gobliniej kuźni (Goblin Foundry). Jest to wysoka, dosc duża, okragla sala. Schodzimy na dół po pochylni ciągnącej się wzdłuż sciany. Ważne jest, aby wszyscy trzymali sią lewej ściany, ponieważ zdarza sie, że możemy zainteresować swoimi osobami moby znajdujace się poniżej. Schodząc natykamy się na gobliny, które zwykle atakują parami. Używają do tego pochodni, które powodują czasowy efekt melt ore (140 obrazen od ognia przez 20sec.). Na samym dole do ataku przyłączają się również goblini inżynierowie, którzy mogą przyzywać na pomoc (i zwykle to robią) roboty. W tym przypadku zabijamy jak najszybciej inżyniera, a dopiero później jego pupilka (jeden inzynier może przyzwać więcej niż jednego mechanicznego pomocnika). W sali znajdują się m.in. kowadło i piec hutniczy, więc możemy przetopić i przekuć niesioną rudę, jeśli jest taka potrzeba. Pod podestem czasami kryje się skrzynia. Kiedy wyczyścimy już większość pomieszczenia na pewno zobaczymy stojącego przy kolejnych drzwiach Gilnida. Tuż za nim znajduje się jeszcze jeden mob, ale raczej niemożliwe jest pozbycie się go bez wyciągnięcia samego bossa. Najczęsciej musimy walczyc z obydwoma naraz. Jeśli mamy w drużynie maga, może on zrobić śliczną owieczkę z niechcianego moba. Przy odrobinie szczęścia możemy zdobyć rzadki (niebieski) pierścień.
Kiedy uporaliśmy się juz z Gilnidem brama za nim otwarła się. Teraz biegniemy ostatnią częścią tunelu ku ogromnej jaskini, w której członkowie Bractwa Defias ukryli swój okręt. Na tym ostatnim odcinku nie możemy przegapić krótkiej odnogi po lewej stronie korytarza w której stoi beczka prochu potrzebna nam do otwarcia ostatnich drzwi. Właściwie słowo "otwarcie" jest pewnym nadużyciem, bo tak właściwie trzeba będzie bramę sforsować przy użycia działa, które przed nią stoi i prochu, który przed chwilą podnieśliśmy. Zanim osoba z prochem dokona dzieła zniszczenia upewnijmy się, że cała drużyna jest gotowa do walki, bo tuż po eksplozji przybiegną do nas przynajmniej dwaj piraci z papugami :). Po walce bardzo ostrożnie wchodzimy na pomost. Po obu stronach wejścia czają się gobliny, które nie powinny nas zauważyć jesli będziemy się trzymali środka pomostu. Co kilka metrów są na nim ustawieni parami przeciwnicy. Część z nich ma papugi do pomocy. Po przejściu całego pomostu docieramy przed małą wysepkę, na której widzimy skrzynię, a obok niej trap na statek. Teraz kilka ważnych spraw: przede wszystkim skrzyni nie da się otworzyć, więc nie pozwalamy nikomu biec w jej kierunku. Poza tym wejścia na trap strzeże dwóch ukrytych Defiasów (są niewidzialni). Jeśli ich zwabimy będziemy mieli na karku również kolejnego bossa...
Po wejściu na okręt mamy dwie drogi do wyboru. Jeśli pójdziemy w lewo natkniemy się na kolejnego bossa o wdzięcznym imieniu Cookie. Jest to murloc i można go pokonać bardzo szybko, ale musimy uważać bo ma on tendencję do ucieczki tuż przed smiercią przez co może sciągnąć nam na kark kilku swoich znajomych. Dość często wypada z niego niebieska różdżka (wand) lub maczuga (mace). Murloca mozemy również zostawic na koniec i po wejściu na okręt skręcię w prawo. Idąc wzdłuż prawej burty musimy być bardzo ostrożni, bo wrogich mobów jest tam bardzo dużo. Najlepiej jest wyciągać je możliwie daleko do tyłu. Po przejściu prawie całej długości statku, po prawej stronie znajdziemy platformę prowadzacę wyżej. Na niej również jest aż gęsto od piratów. Tutaj też staramy się odciągać ich jak najdalej od kolegów. Na ostatnim odcinku platformy biegnącym równolegle do najwyższego pokładu staramy się walczyć możliwie daleko od pokładu, żeby uniknąć zwrócenia na siebie uwagi przedostatniego bossa - Kapitana Greenskina.
Zazwyczaj ostatni boss w instancji jest jednocześnie najbardziej wymagającym przeciwnikiem. Tak jest też i w tym wypadku. Moze się nam wydawac, ze VanCleef jest sam, niestety kiedy tylko go zaatakujemy natychmiast pojawia się dwójka jego pomocników. Skuteczne sa dwie strategie. Pierwsza - jak najszybciej zabić bossa zostawiając przeciwników na koniec (jest to o tyle ważne, że jeśli zabijemy ich najpierw VanCleef przyzwie sobie kolejnych strazników, co moze się źle dla nas skończyc). Druga strategia - jesli mamy maga, niech zamieni jednego adda w owcę, w tym czasie nasz wojownik tankuje bossa, a reszta grupy zabija drugiego adda. Kiedy juz z nim skończymy pomagamy tankowi wykończyć VanCleefa. Owcę zostawiamy sobie na deser. Najtrudniejszy boss za nami - teraz pora na łupy.

